Teoria wielkiego podrywu: sezon 10, odcinek 4 – recenzja
To dosyć niespotykane, by poziom serialu przedstawiać za pomocą sinusoidy, ale z Teorią wielkiego podrywu w tym sezonie tak jest. Co drugi odcinek okazuje się udany - jak ten najnowszy.
To dosyć niespotykane, by poziom serialu przedstawiać za pomocą sinusoidy, ale z Teorią wielkiego podrywu w tym sezonie tak jest. Co drugi odcinek okazuje się udany - jak ten najnowszy.

Najważniejszy w The Cohabitation Experimentation jest wątek wspólnego zamieszkania Sheldona i Amy. Sprawdza się on świetnie, dopóki pomagają im Penny i Leonard. W końcu w żartach było wiele nawiązań do popkultury (oraz nauki) i znów na chwilę serial wrócił do korzeni, pokazując swoje najlepsze oblicze. Biorąc pod uwagę, jak mało było tych nawiązań w dwóch poprzednich seriach, można nieśmiało zakładać, że twórcy planują pokazywać nam bohaterów takich, jakimi ich pokochaliśmy.
Potem, gdy pary się rozeszły i cieszyły się własnym towarzystwem na swój sposób, nie było już tak śmiesznie, ale finał historii w zupełności zrekompensował to niedociągnięcie (czułem się, jakbym oglądał kłótnię wyjętą z Friends podlaną mocnym geekowskim sosem - sama przyjemność). No, może poza tą dziwaczną rozmową Sheldona i Amy w sypialni chłopaka. Z całym szacunkiem, ale wyglądała ona jak dyskusja dwójki niepełnosprawnych umysłowo ludzi. Poważniejsze motywy to wciąż niezbyt silna strona The Big Bang Theory.
U Raja, Howarda i Bernadette też było śmiesznie, ale tak jak w równoległym wątku – do czasu. Świetne żarty w kuchni zostały trochę zniszczone przez to, co było dalej. Na szczęście pani Wolowitz nie denerwowała swoim ostrym charakterem – po prostu gag z telefonowaniem nie zagrał. Schemat dzwonienia i rozłączania się z Rajeshem był po prostu przewidywalny. Takie żarty działają z zaskoczenia, a ja już po pierwszej próbie zorientowałem się, jak to będzie wyglądać przez resztę odcinka. W ogólnym rozrachunku wątek wychodzi na plus, ale nieduży.
Na razie The Big Bang Theory popada w skrajności - raz prezentuje odcinek słaby, a raz dobry i zabawny. Mam nadzieję, że forma serialu się ustabilizuje i więcej będzie tych udanych. Oby tylko scenarzyści nie rozczarowali wiernych fanów i wspięli się na wyżyny swoich możliwości. Sheldon oraz spółka na to zasłużyli.
Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe
Poznaj recenzenta
Mateusz Tutka


naEKRANIE Poleca
ReklamaKalendarz premier seriali
Zobacz wszystkie premieryDzisiaj urodziny obchodzą
ur. 1965, kończy 60 lat
ur. 1979, kończy 46 lat
ur. 1987, kończy 38 lat
ur. 1960, kończy 65 lat
ur. 1983, kończy 42 lat

