Wiedźmin. Klątwa kruków: Powrót strzygi – recenzja komiksu

Geralt z Rivii powraca w trzecim tomie amerykańskiego komiksu. Tym razem towarzyszą mu Ciri i Yennefer, a Białego Wilka dosięgają konsekwencje wydarzeń sprzed lat, opisanych przez Andrzeja Sapkowskiego w pierwszym opowiadaniu o łowcy potworów.

Ocena recenzenta:
7/10

Geralt z Rivii powraca w trzecim tomie amerykańskiego komiksu. Tym razem towarzyszą mu Ciri i Yennefer, a Białego Wilka dosięgają konsekwencje wydarzeń sprzed lat, opisanych przez Andrzeja Sapkowskiego w pierwszym opowiadaniu o łowcy potworów.

Trzymając się faktów, trzeba jednak powiedzieć, że komiks The Witcher Volume 3: Curse of Crows jest bardziej polski, niż można się spodziewać. Do oczywistości, jak do tego, że opowiadane przez Paul Tobin historie czerpią z prozy Sapkowskiego, dodać trzeba to, że w nowym albumie Amerykanina wspomagają Borys Pugacz-Muraszkiewicz oraz Karolina Stachyra, za warstwę graficzną odpowiada Piotr Kowalski , a okładka i strony tytułowe rozdziałów to dzieło Grześka Przybysia. Nawet jeżeli do amerykańskiego teamu doliczyć piszącego dialogi Travisa Currita i kolorystę Brada Simpsona, wciąż Polska wygrywa stosunkiem 4:3.

I tę polskość czuć, bo Klątwa kruków sięga do absolutnej klasyki, będąc w pewnej części retellingiem opowiadania Wiedźmin, w którym Geralt walczył ze strzygą, w ogólnym rzucie stanowi zaś jego kontynuację. W skrócie: może i wiedźmin odczarował wtedy księżniczkę, a ta wróciła do taty-króla, działania Geralta dotknęły jednak wiele innych osób, aż w końcu po latach doprowadziły do nowych, przerażających wydarzeń. Trzeba pochwalić pomysł na z jednej strony tak bezpośrednie zaczerpnięcie z oryginału, dzięki czemu Amerykanie dostali szansę poznać historię dla wiedźmina fundamentalną, z drugiej za jej twórcze rozwinięcie, zgodne z duchem tamtego opowiadania, co sprawia, że i my, nad Wisłą, docenić możemy tę opowieść.

Oczywiście, jeżeli ktoś spodziewa się dzieła na miarę opowiadań Andrzeja Sapkowskiego, to się zawiedzie, bo komiks nie oferuje historii aż tak wysokiej próby. Ale tez chyba w to nie celuje – więcej jest tu luzu i humoru, mniej grozy, za to sporo pokazywania bogactwa tego świata fantasy, całkiem nieźle wypadają przy tym relacje między bohaterami, zarówno między Geralten a Yen, jak i nimi obojgiem a Ciri; choć może to ja, znający Sagę… polski odbiorca sporo tu sobie dopowiadam.

Żałować tylko można, że komiksowy Wiedźmin nie ma szczęścia do ciekawej strony graficznej. Przy czym nie winiłbym tu Piotra Kowalskiego, który przecież choćby w Mrocznej Wieży pokazał swoje możliwości, ale samo założenie, by od trzeciego tomu Geralt w wersji od Dark Horse jak najbardziej przypominał Geralta według CD Projekt Red – Biały Wilk wygląda niemalże jak żywcem wyjęty z gameplaya, podobnie Ciri, chciałby się również, by warstwa graficzna nie była taka czysta i poukładana, by ilustrator mógł więcej poeksperymentować.

Klątwa kruków, tom 3
Źródło: Egmont

Suma summarum Klątwa kruków utrzymuje jednak poziom poprzednich tomów, oferując nam interesującą przygodę u boku dwojga wiedźminów i pewnej zazdrosnej czarodziejki.

Przy okazji polskiego wydania głośne były jednak kontrowersje związane z przekładem, mianowicie fakt, że jeżeli porównać wersję oryginalną z tłumaczeniem, wyraźnie widać, iż momentami dialogi postaci w komiksie polskim niewiele mają wspólnego z angielskimi, zdarzało się zresztą również, że Polacy chyba niespecjalnie zrozumieli, czyja wypowiedź w danym dymku winna się pojawić. Od wydawcy wiemy już, że te zmiany były świadome, bo mamy do czynienia nie tyle z przekładem, co adaptacją. Pytanie tylko, po co robić coś takiego?

Źródło: fot. Egmont

Wiedźmin. Klątwa kruków

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV