Repertuar kin Nowość Program TV
 

 

 

#58: „Bad guys lose” – pożegnanie Synów Anarchii

Pożegnanie bardzo emocjonalne, długie, melancholijne, romantyczne i trudne. Pełne uścisków, silnych wzruszeń, łez i nieodwracalnych decyzji. Przykre dla widza, jeszcze cięższe dla ekipy pracującej nad serialem. To czuć na ekranie. Dobiegła końca, być może najbardziej autorska wizja ostatnich lat jeśli chodzi o produkcje telewizyjne. Odchodzi w sposób idealnie obrazujący myśl Kurta Suttera. Z pretensjonalną symboliką i subtelnością zderzenia czołowego z 18-kołową ciężarówką.  

Najważniejsza jest sama podróż, nie jej cel. Jazda z Synami Anarchii dobiegła końca, a była to doprawdy fantastyczna przygoda, pełna wzlotów i upadków. Jej finału nie oceniam, przeżyłem go i oddaję hołd Kurtowi Sutterowi. „Sons of Anarchy” opowiedziało nam historię walki o duszę Jaxa Tellera. W duchu był to iście szekspirowski pojedynek, w ciele jednak gangsterski, klimatycznie braterski dramat akcji i za to uwielbiałem „SoA” najbardziej. Ostatni odcinek odwołuje się już jednak do samego sedna historii, a Jax staje się nie tyle szekspirowskim bohaterem, co samym Jezusem Chrystusem, poświęcającym się za grzechy swoje i ojców, a także w imię lepszej przyszłości synów.

Tak zdecydował Sutter i nie oceniam zasadności metafory. Nie była ona subtelna, jednak mocna i piękna w swojej prostocie. Poza z ostatniej sekwencji, a przede wszystkim chleb i wino jako symbol ofiary. Już w pierwszych minutach odcinka Jax odrzuca dziedzictwo, jakie budował przez kilka ostatnich lat. Pali zdjęcia, manuskrypt ojca, a także swoje pamiętniki. W jednej z najmocniejszych scen przyznaje, że nie może zmienić tego kim jest, a jest kryminalistą i mordercą. Chce by tak zapamiętali go synowie, nienawidząc i bojąc się każdej myśli o nim. Poświęca dorobek swojego życia, bo to jedyna droga by wyrwać ich z chaosu i brutalności życia jakie prowadził. Ginie za tych, których kochał najmocniej, za rodzinę, za klub i za swoich towarzyszy. Do końca pozostaje romantycznym (anty)bohaterem, i choć fikcyjna historia oceni go jako bezdusznego przestępcę, bad guy’a, który skazany był na porażkę, to w ten męczeński sposób Jax wygrywa wieczną miłość bliskich i nas, widzów.

Poniekąd rozwiązuje się również tajemnica bezdomnej kobiety pojawiającej się w serialu od samego początku. Wiemy, że to matka Brooke, która rzekomo zginęła w wypadku spowodowanym przez Johna Tellera. Ukazywała się Jax’owi i Gemmie w najtrudniejszych chwilach, w finale to ona spożywa chleb i wino, a na pytanie Jacksona kim jest, odpowiada, że nadszedł już czas. Bezdomna kobieta to anioł śmierci i dusza Johna Tellera czuwająca nad synem. Popycha Jaxa w stronę ostatecznego pojednania z ojcem, co ten zresztą bardzo świadomie czyni, wyjaśniając w monologu: „I know who you are know. I know what you did. I love you, Dad.”

Jezus i Bóg, ciało i krew, ofiara i zbawienie. Tak rozumiem symbolikę ostatniej sceny. Ojciec i syn. Dwie wrony, które pojawiają się w ostatnich sekundach, to również klamra spinająca finał z pierwszą sceną serialu. Noc i mrok, po którym nastał dzień.

Aż trudno uwierzyć, że finał Synów Anarchii, prostej w założeniach opowieści, jest tak wzniosłą metaforą. Zadowoliłbym się bezpretensjonalnym końcem w stylu „Thelmy i Louise”, ale to nie była moja wizja. To była wizja Kurta Suttera, on prowadził, my byliśmy pasażerami. I za tą podróż jestem wdzięczny.

Farwell SAMCRO!

 

 

Najlepsze z 24h

Michał Kujawiński
spoilery
-

MCU – powrót postaci i zaskakujące…

Przy okazji tegorocznej odsłony MCU, filmu Avengers: Endgame, powstają nowe produkty okolicznościowe promujące film. Tym…

Piotr Piskozub
-

Niezrealizowane filmy o herosach – jedne…

Wiedzieliście, że Bob Hoskins mógł wcielić się w Wolverine'a? Poznajcie najciekawsze projekty superbohaterskie, które nie…

Piotr Piskozub
-

Kapitan Marvel – to nie Szatan…

W sieci pojawiły się nowe materiały z kolejnej odsłony MCU, filmu Kapitan Marvel - na…

Adam Siennica
-

Złote Maliny 2019: Nominacje. Oto najgorsze…

Złote Maliny 2019 to nagroda dla najgorszych filmów 2018 roku. Ogłoszono nominacje.

Piotr Piskozub
-

Arrow – nowa wersja Suicide Squad…

Wiele wskazuje na to, że już niebawem w Arrow zobaczymy kolejną wersję Suicide Squad -…

Dawid Muszyński
-

Glass – recenzja filmu

Przy okazji premiery Split M. Night Shyamalan zaskoczył nas informacją, że buduje swoje uniwersum superbohaterów.…

Ocena recenzenta:
5

Co o tym sądzisz?