Repertuar kin Nowość Program TV

 

 

http://bs.serving-sys.com/serving/adServer.bs?cn=display&c=19&mc=imp&pli=26632444&PluID=0&ord=1542056008.3606&rtu=-1
 

6 teorii, które całkowicie zmieniają kultowe postaci na jeszcze lepsze

Wymyślanie rozmaitych teorii o ulubionych postaciach to nic nowego w świecie obsesyjnych fanów. W końcu na tym opiera się cały fanfiction, a czasami logiczny sens całych franczyz. Są jednak teorie, które nie tylko porządkują świat przedstawiony, ale zmieniają kultowe postaci. I to na lepsze. O to sześć z nich.

6. Joker z „Mrocznego Rycerza” był prawdopodobnie żołnierzem

Kiedy do kin wszedł „Mroczny Rycerz”, komiksowi ortodoksi, którzy przed premierą psioczyli na zmiany w postaci Jokera, po premierze jęczeli, choć tym razem z rozkoszy i rozpływali się w zachwycie nad kreacją Heath’a Ledgera.

Solidna dawka psychozy, czarnego humoru i terroru, a nawet zgodna z komiksowym kanonem zagadkowa przyszłość. Czego chcieć jeszcze? Mogłoby się zdawać, że nie może już być w tej postaci niczego lepszego.  Mogłoby, gdyby nie kilka wskazówek o tajemniczej przeszłości Jokera, na które nikt nie zwrócił uwagi, a które przez cały film wyłożone były jak na dłoni. Wskazówek, które nadają tej postaci nowej głębi.

„Biorąc pod uwagę dostęp i obycie z wojskową technologią, jak wyrzutnie rakiet, gazy bojowe, ładunki wybuchowe i broń automatyczna, jest możliwe, że ten człowiek jest byłym żołnierzem, być może cierpiącym na ciężki przypadek PTSD” – Gotham City Police.

Wydany przy okazji premiery filmu „The Dark Knight Mnual” zwiera raport sporządzony po aresztowaniu Jokera przez policję Gotham, który sugeruje, że może on wywodzić się z militarnego zaplecza. Zdaniem GCP Joker może być byłym żołnierzem i ekstremalnym antyrządowym agitatorem.

Gdyby to była prawda – a należy podkreślić, że raport nie rozstrzyga niczego ostatecznie, jedynie przedstawia hipotezy – to wiele rzeczy nabiera nowego wymiaru. Poszarpane blizny pasują do ran po szrapnelu, a pseudonim do ksywki zdobiącej hełm żołnierza. Doświadczenie militarne wyjaśniałoby obycie z bronią automatyczną i ładunkami wybuchowymi oraz precyzyjne co do sekundy plany i kontrplany Jokera.

I co najważniejsze, pozwala zrozumieć motywację, która nim kieruje. Ze zwykłego szaleńca, który „lubi patrzeć jak płonie świat”, jak sugeruje Alfred, Joker staje się prawdziwie tragiczną postacią: dotkniętym wojenną traumą młodym człowiekiem, który postanawia wywrzeć zemstę na władzy (za to, że wysłała go razem z setkami tysięcy młodych ludzi na wojnę w imię kłamstwa, czyt. broń masowego rażenia) i społeczeństwie (które na to zezwoliło).

„Panie i panowie, John Rambo XXI wieku.”

5. Bohaterowie „Podziemnego kręgu” to postaci z kultowego komiksu

Choć zakompleksione samce, które nie rozumieją prawdziwego przesłania tego filmu, próbują zepsuć reszcie świata „Podziemny krąg”, pozostaje on wciąż arcydziełem kinematografii.

Okazuje się jednak, że wszystko, co wiedzieliśmy o Narratorze i Tylerze Durdenie może być jeszcze bardziej szalone. Wiemy, że Edward Norton był wariatem, który halucynował Brada Pita, ale nie wiemy, że nie było to jego pierwsze zaistnienie w świecie fikcji. Bo Tyler Durden jest dorosłą wersją tygrysa Hobbesa, wyimaginowanego przyjaciela sześcioletniego Calvina, postaci z kultowego komiksu Billa Watersona!

Teoria opiera się na zaskakujących podobieństwach postaci. Narrator jest nieszczęśliwy, samotny i nienawidzi swojego życia, więc tworzy sobie filozoficznie i luzacko biorącego życie przyjaciela. Jedynym przyjacielem niecierpiącego swojego życia Calvina jest wyimaginowany pluszowy tygrys filozoficznie i luzacko biorący życie. Calvin nie tylko założył z Hobbesem organizację G.R.O.S.S. (Get Rid Of Slimy girlS), ale toczy ze swoim wyimaginowanym przyjacielem bójki, po których zostają mu widoczne blizny.

Zupełnie jak Narrator, który okłada sam siebie i rekrutuje Armię Kosmicznych Małpek – wstęp tylko dla mężczyzn. I obaj mają skomplikowane relacje z zakochanymi w nich kobietami.

Jako dorosła kobieta Susie będzie cierpieć na depresję i zmieni imię na Marla, ale jej nieustające próby zwrócenia na siebie uwagi Calvina, będą kończyć się tak samo jak w dzieciństwie.

Nietrudno sobie dopowiedzieć, że po latach, dorosły Calvin wciąż jest tym samym samotnym i zagubionym chłopcem, który cierpi na zaburzenia osobowości i szuka wsparcia w wyimaginowanym przyjacielu.

4. James Bond to kryptonim operacyjny

Ile lat ma filmowy James Bond? Czy zdałeś sobie kiedyś to pytanie mój czytelniku? I czy spróbowałeś znaleźć na nie odpowiedź? Jeśli tak, to już z pewnością wiesz, że agent jej królewskiej mości liczy sobie ponad 80 wiosen.

Pierwszy film o Bondzie, Jamesie Bondzie, miał swoją premierę w 1962 roku. Sean „Włochata klata” Connery był w „Dr. No” tuż po trzydziestce. Bond mógł być w podobnym wieku. Pięćdziesiąt lat później wciąż ratuje świat. Jak to możliwe, że jeden człowiek z licencją na zabijanie bierze udział w Zimnej Wojnie, a potem walczy w Wojnie z Terrorem? I do tego przez ostatnie pół wieku w ogóle się nie zestrzał, czego nie można powiedzieć o samych filmach. Odpowiedź jest prosta.

James Bond jest wampirem. Albo „James Bond’ to tylko kryptonim operacyjny przekazywany kolejnym agentom specjalnym królowej Elżbiety. Teoria ta, a która od jakiegoś czasu krąży wśród fanów serii przygód 007, nie tylko ma sens, ale zgrabnie spina wszystkie filmy w spójne uniwersum.

Pierwszym i oryginalnym Bondem, była postać odgrywana przez Sean’a Connery, ale „Diamenty są wieczne” było jego ostatnią misją i został zastąpiony przez nowego agenta – postać Rogera Moore, którego z kolei zastąpiła agent Daltona, i tak do Daniela Craiga. Tylko pierwszy naprawdę nazywał James Bond, każdy kolejny przyjmował to nazwisko jako kryptonim operacyjny.

Dlaczego to ma sens? Rzucanie na lewo i prawo swojego nazwiska, kiedy jest się zawodowym zbójcą na usługach imperialistycznego rządu, może mieć przykre konsekwencje. O czym przekonał się oryginalny Bond, kiedy jego żona została zabita. Wg teorii „kryptonimu” po tych wydarzeniach agencja MI6 zrezygnowała z używania prawdziwych nazwisk w przypadku agentów 007 i teraz wszyscy noszą kryptonim James Bond. Jak M i Q. Taki ruch ze strony MI6 okazji daje przy okazji możliwość wykorzystywania narastającej wokół nazwiska legendy.

Królowa przesyła pozdrowienia.

Teoria jednego nazwiska i wielu agentów wyjaśnia zmiany w wyglądzie i charakterze postaci. Tłumaczy dlaczego Pierce Brosnan wciąż pracuje dla MI6, po tym jak Timothy Dalton stracił licencję na zabijanie. Jeden z fanów wysunął nawet szaloną, a zarazem genialną hipotezę, że Daniel Craig jest synem Seana Connery, ale „Skyfall” skasowało tą możliwość, pokazując grób ojca Bonda.

„No dobra. Niech wam będzie. M to Moneypenny i jest matką Bonda. Przyznajemy, że zagranie z ojcem byłoby ładnym… zagraniem. Ale studio się nie zgodziło.” – z oficjalnego (nieprawdziwego) oświadczenia stu czterdziestu dwóch scenarzystów „Skyfall”.

3. Obi Wan Kenobi jest klonem

Przez ponad 20 lat od premiery pierwszych oryginalnych Gwiezdnych Wojen świat niewiele wiedział o przeszłość Obi Wana Kenobiego. Jedyna wzmianka o niej, to słynne „Walczyłem z twoim ojcem w Wojnach Klonów”. Czy jakoś tak.

„To nie są pytania, które chcecie zadać.”

Potem Lucas wypuścił pierwsze trzy epizody i choć Ewan McGregor, dwoił się i troił, to nawet Liam Neeson nie pomógł i Obi Wan stracił nieco na uroku. Jednak wśród fanów sagi krąży pewna teoria, która nawet dziś sprawia, że prequelowy Obi Wan z kolejnego nudnego jedi staje się fascynującą zagadką.

Teoria ta wysuwa twierdzenie, że Obi Wan Kenobi jest klonem o numerze seryjnym OB-1. Dla ścisłości klonem jedi Bena Kenobiego, jak przedstawia się w Mrocznym Widmie ukrywający się przed siłami Imperium Ewan McGregor. Pierwszym z linii w armii zakonu kosmicznych magów-wojowników. Obi Wan byłby więc jedi wersją Boby Feta.

Ta szalona teoria w zaskakujący sposób robi porządek w filmowym uniwersum. Jeśli Obi Wan jest tyko klonem, a oryginalny Kenobi nie żyje, to wyjaśniałoby dlaczego jako stary człowiek, Obi Wan zdaje się nie poznawać C3PO i R2D2, choć dwadzieścia lat wcześniej musieli razem wstydzić się za Dartha Vadera i minimalny rozwój emocjonalny postaci.

Albo Obi Wan nie poznaje ich celowo, bo inna teoria twierdzi, że…

2. R2D2 i Chewbacca są agentami rebeliantów

Cybernetyczni Flip i Flap, i Wielka Stopa z kosmosu podbili serca fanów Gwiezdnych Wojen i nawet Lucasowi nie udało się ich zepsuć, choć w prequelu upychał ich gdzie tylko się dało. A gdzie się nie dało, to na siłę, choćby nie miało to żadnego znaczenia dla fabuły, czy jakiegokolwiek sensu. Najwyraźniej wygłodniały słodkich dolarów z mrechendise’u Lucas miał w głębokim poważaniu wszystkie gigantyczne dziury, które decyzja umieszczenia w prequelu droidów i Wookiego poczyniła w logice całej sagi.

Jeśli R2D2 i C3PO byli świadkami przemiany Anakina w Vadera, to dlaczego nie ma o tym wzmianki w oryginalnej trylogii? Co prawda, Lucas załatał tę dziurę w trzecim epizodzie, wymazując pamięć droidów ręką Baila Organy, ale rozwiązanie to jest naciągnięte do granic możliwości. W końcu R2D2 i C3PO byli świadkami powstania Imperium. Który zdrowy na rozumie konspirator szykujący się do stworzenia galaktycznego ruchu oporu usunąłby tak cenne i ważne informacje? Na pewno nie przybrany ojciec jednego z dzieci imperialnego postrachu.

Jako, że sam twórca nie raczył rozwiać wątpliwości, zrobił to za niego jeden z fanów, wysuwając genialną w swym szaleństwie teorię: R2D2 jest agentem ruchu oporu. Zgodnie z tą teorią R2 przekonał Yodę, by oszczędzono mu czyszczenia pamięci, choć niestety C3PO nie ominął ten los. Dlaczego to ma sens? Wystarczy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest lepszy sposób na pilnowanie jednego z dzieci Vadera, niż zostawienie go pod czujnym okiem niepozornego i nie budzącego podejrzeń droida? W ten sposób zaszyty na bagnach Yoda mógłby trzymać swoją trzypalczastą rękę na pulsie spraw.

Podobnie jest w przypadku Chewabacci. Wg teorii „zakonspirowanych agentów” został on zrekrutowany przez Yodę, jako jego uszy i oczy w odległej galaktyce, dawno, dawno temu. W tym celu Chewie miałby przyłączyć się do ekipy Hana Solo i przekonać go, by ten zaczął pracować dla Jabby. Dzięki temu nie tylko mógł zbierać informacje w podejrzanych zakątkach różnych planet, ale przy okazji często odwiedzać Tatooine i sprawdzać bez wzbudzania podejrzeń, co słychać u Luke’a.

Co prawda teoria ta nie ma potwierdzenia w kanonicznych książkach, czy komiksach, ale skoro Disney niedawno skasował całe Rozszerzone Uniwersum, to w kontekście wyłącznie obu trylogii nabiera nowej mocy. Choćby dlatego, że wyjaśnia zupełnie bezsensowny epizod z Chewbaccą w „Zemście Sithów”, dlaczego wysokiej rangi Wookie przyłączył się do przemytnika niskiego szczebla i dlaczego przy każdej nadarzającej się okazji wpychał Hana między bliźniaków Skywalkera. Wyjaśnia także, dlaczego ze wszystkich planet w galaktyce szukające pomocy dla uwiezionej Lei  droidy trafiają właśnie na Tatooine, prosto pod dach Luke’a.

W innym przypadku mamy do czynienia z nielogicznym bezsensem, kazirodztwem i nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności.

1. Harry Potter nie jest wybrańcem

Przed premierą „Insygni śmierci” Internet zalały spekulacje i teorie o finale przygód czarodzieja z błyskawicą na czole, który zaczarował cały świat, żeby oddał mu miliardy dolarów. Jedna z nich była na tyle szalona, że gdyby historia Harrego Pottera potoczyła się na korzyść niepozornego kolegi z klasy małego czarodzieja to Neville Longbottom byłby wybrańcem.

Teoria opiera się na podobieństwie losów obu postaci i twierdzeniu, że przepowiednia o pokonaniu Voldemorta może odnosić się tak samo do Nevilla jak i Harrego. Rodzice, którzy trzykrotnie stawili czoła sami-wiecie-komu? Są. Urodzony pod koniec siódmego miesiąca? Jest. Naznaczony przez Mrocznego Pana? Zarówno Voldemort, jak i Neville mieli „trudne relacje rodzinne”, takie, które zostawiają głębokie znamię. Siła miłości? Jedno słowo: herbologia, miłość jest fundamentem uprawy magicznych roślin.

Pomyślcie, cóż to byłby za twist, gdyby na samym końcu okazało się, że Dumbledore przez cały czas ukrywał, że to Neville jest prawdziwym wybrańcem. Harry byłby wówczas jedynie przynętą, odciągnięciem uwagi, a Dumbledore bezdusznym manipulantem. Teoria ta rozpaliła umysły i wyobraźnię fanów do tego stopnia, że sama Rowling (być może zła, że to nie ona wymyśliła to idealne zakończenie lub nie wypadało, żeby wybraniec nazywał się Długipośladek) postanowiła uciąć wszelkie spekulacje i potwierdziła, że wybrańcem jest Harry. Teraz pewnie żałuje tej decyzji.

opracował: brodomir/ fot: google search

Jeśli podobał ci się tekst, to może zainteresuje cię lista „7 najgorszych X menów w historii Marvela”, a jeśli nie przepadasz z fikcyjnymi postaciami to może przypadnie ci do gustu lista „5 ludzi, którzy byli prawdziwymi super złoczyńcami”.

Najlepsze z 24h

Michalina Reda
-

Avengers: Wojna bez granic – jak…

Film Avengers: Wojna bez granic zszedł z ekranów kin już dawno temu, jednak w oczekiwaniu…

Adam Siennica
spoilery
-

The Walking Dead: sezon 9, odcinek…

W 6. odcinku 9. sezonu The Walking Dead jest budowane coś, co twórcy nazywają nowym…

Ocena recenzenta:
8
Michał Kujawiński
breaking
-

Stan Lee nie żyje. Legendarny twórca…

Bardzo smutna wiadomość obiegła internet i cały komiksowy świat. Legendarny twórca Stan Lee odszedł w…

Michalina Reda
-

Fantastyczne zwierzęta 2 – nowe plakaty…

Fantastyczne zwierzęta 2 wejdą na ekrany kin już w przyszły piątek. W ramach promocji w…

Adam Siennica
spoilery
-

The Walking Dead – świeżość i…

The Walking Dead: sezon 9, odcinek 6 - to sporo zmian w serialu z uwagi…

Adam Siennica
-

Kościół Szatana o aferze z Chilling…

Informowaliśmy, że Świątynia Satanistyczna pozwała Netflixa za łamanie praw autorskich w serialu Chilling Adventures of…

Co o tym sądzisz?