Repertuar kin Nowość Program TV
 

 

 

Fantastyczna Czwórka: Koniec WKKM #52

Kolejna środa, kolejna polska premiera od Hachette. Czyli tylko brać. Jest to trzeci i ostatni (nie liczę SI i Siege) tom z Pierwszą Rodziną Marvela w obecnej 60-tce Kolekcji. Wobec aktualnej małej wojenki między FOXem a Disney/Marvel toczącej się wokół najnowszego filmu, opowieść o FF jest na czasie. FOX sporo zmienia w orginach i wyglądzie postaci a Marvel w odwecie zamyka serię komiksową i gasi wszelkie materiały promocyjne z FF, by nie promować konkurenta. Z zapowiedzi ja czarno 🙂 widzę ten kolejny restart. Liczę na klapę filmu i powrót praw autorskich do należnego im miejsca. Bo głupio będzie tak oglądać Civil i Infinity War bez udziału (istotnego przecież w oryginałach) Mr Fantastica, Invisible Woman, Human Torcha i Thinga. Dlatego tym chętniej czytało mi się o tym jak powinna zakończyć się ich historia.

Nie lubię niekanonicznych komiksów. Dla mnie jest to tylko trik polegający na wyciąganiu kasy od czytelników. Nie mamy pomysłu na logiczne przygody bohaterów w głównej serii? To zróbmy jakiś What If… albo świat alternatywny i będziemy mogli robić co nam się podoba, bez ładu i składu. Na razie to jest mój pierwszy komiks z serii „Koniec” którą ok 10 lat temu zapoczątkował Marvel. Mandragora wydawała Wolverine z tego cyklu, ale nie kupiłem. Jednak przygodami Fantastycznej Czwórki jestem mile zaskoczony. Jako fan sci-fi, serialu Stargate i cyklu książek Bena Bova’y „Droga przez Układ Słoneczny” bardzo mi się podoba przedstawiona wizja rozwoju ludzkości.

Stało się to, co mnie nieco dręczy podczas czytania marvelverse i na co od dawna czekałem. Skoro Richards, Pym i Stark są takimi geniuszami i wynaleźli tyle fajnych zabawek, to czemu nie zmienią świata na lepsze? Czemu rzeczywistość ich otaczająca z grubsza odzwierciedla nasz świat? W WWH SHIELD nie używa żadnych futurystycznych broni, bo użyto wybiegu, iż zabawki Iron Mana nie są przetestowane. Phi Ale w FF: The End ludzkość na poważnie wyszła w kosmos. Przekroczona została „ostateczna granica” i  założono kolonie w całym Układzie Słonecznym. Richards podzielił się swoim geniuszem i wyciągną swoje skarby z laboratorium. Dostaliśmy terapię przedłużającą życie, terraforming, statki kosmiczne itd. A co najlepsze – pozbyto się tych „śmierdzących mutantów” 🙂 Powoli osiągamy Utopię i prawie wszyscy są happy.

Oczywiście jednej osobie nie spodobał się ten pomysł. Dr Doom próbował przeszkodzić planom Mr Fantastica i wytoczył mu ostatnią bitwę, którą opisano już na początku historii. Został pokonany, ale kosztowało to życie Valerii i Franklina, dzieci Reeda i Sue (poznaliśmy ich w WKKM #37 FF: Unthinkable). Wywołało to druzgocący wpływ na drużynę. Czwórka się rozpadła i każdy poszedł w swoją stronę. Thing zamieszkał z żoną na Marsie pośród Inhumans, Reed zamkną się w swoim laboratorium i pogrążył w eksperymentach, Sue zaczęła szukać artefaktów archeologicznych, a Johny dołączył do Avengers.

 

W tej idylli ja widzę tylko jeden problem. Ludzie są ograniczeni tylko i wyłącznie do Układu Słonecznego. Na jego granicy ustawiono Pole Izolacji, które blokuje przepływ ludzi, statków i sygnałów. Mr Fantastic wynegocjował traktat o izolacji z Parlamentem Jedności Galaktycznej, bo inne rasy czuły się zagrożone nagłą ekspansją technologiczną Ziemian. Porozumienie zapobiegło wojnie. Jednak, jak łatwo można się domyślić, nie wszystkim się to podoba. I żeby więcej nie spoilerować, powiem że wokół tego kręci się dalej fabuła. Są też inne motywy, ale mi się ten wątek spodobał najbardziej. Podbój kosmosu, ustanowienie Imperium Terran i całkowita dominacja nad „gorszymi rasami” 🙂 – tak ja wyobrażam sobie przyszłość naszego gatunku.
Scenariusz i rysunki stworzył Alan Davis. Nie wiem czemu niektórzy komiksiarze tak się zachwycają tymi brytyjczykami. Jasne – tutaj i grafika i fabuła mi się spodobały. Autor nieźle rozpisał wątki, dodał rozmach, nie przesadził z wizerunkami w żadną ze stron. Ale żeby od razu zrobił jakieś wielkie dzieło? Eee tam. Ale jego historia tylko potwierdza moją tezę – w Europie rysownik dużej kariery nie zrobi. Liczą się tylko Marvel i DC i tam trzeba załapać fuchę by się wybić i zdobyć uznanie.
Rozpieszczony grubymi tomami w lecie (Marvel 1602, Diabeł Stróż, Revelations), trochę byłem rozczarowany, że to „tylko” 160 stron. Z tego powodu jest mała szansa, że kupię jeszcze cieńszego Astonishing Thora. Ale przynajmniej dostaliśmy więcej dodatków, więc nie jest tak źle. Wyszedł całkiem sympatyczny i dość widowiskowy tom z dobrą kreską. Ja kupiłem to i innym też polecam. I tyle na ten temat. Fantastyczną Czwórką aż tak się nie interesuje by się rozpisywać. Mało było ich przygód w Polsce do tej pory, poza dwoma numerami Mega Marvel. kończę więc i z niecierpliwością.czekam na Secret Invasion.
 

 

Najlepsze z 24h

Michał Kujawiński
spoilery
-

MCU – powrót postaci i zaskakujące…

Przy okazji tegorocznej odsłony MCU, filmu Avengers: Endgame, powstają nowe produkty okolicznościowe promujące film. Tym…

Piotr Piskozub
-

Niezrealizowane filmy o herosach – jedne…

Wiedzieliście, że Bob Hoskins mógł wcielić się w Wolverine'a? Poznajcie najciekawsze projekty superbohaterskie, które nie…

Piotr Piskozub
-

Kapitan Marvel – to nie Szatan…

W sieci pojawiły się nowe materiały z kolejnej odsłony MCU, filmu Kapitan Marvel - na…

Adam Siennica
-

Złote Maliny 2019: Nominacje. Oto najgorsze…

Złote Maliny 2019 to nagroda dla najgorszych filmów 2018 roku. Ogłoszono nominacje.

Piotr Piskozub
-

Arrow – nowa wersja Suicide Squad…

Wiele wskazuje na to, że już niebawem w Arrow zobaczymy kolejną wersję Suicide Squad -…

Dawid Muszyński
-

Glass – recenzja filmu

Przy okazji premiery Split M. Night Shyamalan zaskoczył nas informacją, że buduje swoje uniwersum superbohaterów.…

Ocena recenzenta:
5

Co o tym sądzisz?