Tajemniczy „Czynnik PSI”

Zjawiska paranormalne są wdzięcznym tematem do ogólnej dyskusji, jak również stanowią intrygujące zaplecze dla kina i telewizji. Potencjał ten najlepiej wykorzystał kultowy serial Z archiwum X, lecz jego młodszy o trzy lata kolega także w interesujący sposób podchodził do sytuacji "nie z tego świata".

Zjawiska paranormalne są wdzięcznym tematem do ogólnej dyskusji, jak również stanowią intrygujące zaplecze dla kina i telewizji. Potencjał ten najlepiej wykorzystał kultowy serial Z archiwum X, lecz jego młodszy o trzy lata kolega także w interesujący sposób podchodził do sytuacji "nie z tego świata".

Dawid Rydzek
Dawid Rydzek

Gdy w 1993 roku Chris Carter tworzył Z archiwum X, nikt nie spodziewał się tak wielkiego sukcesu serialu o przecież dosyć ryzykownej tematyce. Na początku ani producenci nie byli przekonani do pomysłu Cartera, ani nawet sami widzowie z miejsca nie złapali bakcyla na zjawiska paranormalne, jednak nieugięty pomysłodawca historii o parze agentów nie zrażał się drobnymi niepowodzeniami, za co obecnie miliony widzów na całym świecie są mu wdzięczne. Zastanawiacie się zapewne, dlaczego ten artykuł otwiera wzmianka o Z archiwum X. Jest ku temu kilka powodów. Po pierwsze, Czynnik PSI nieustannie porównywany jest do tworu Cartera - wszak na pierwszy rzut oka opowiadają o tym samym. Po drugie, bez Muldera i Scully nie byłoby ekipy Franka Elsingera. Serial Cartera podłożył podwaliny pod serie opowiadające o nadnaturalnych historiach, przetarł szlak i ułatwił zaistnienie na rynku innym sobie podobnym. Po trzecie, niezłomność Chrisa w dążeniu do celu z pewnością udowodniła Chaconowi i braciom Aykroydom, że swoimi zainteresowaniami warto dzielić się z resztą świata.

Za rok poczęcia Czynnika PSI uznaje się 1993. Pierwsze kroki stawiał w Kanadzie, podtrzymywany przez swoich dwóch "ojców" – Petera Aykroyda i Christophera Chacona. Kiedy już nauczył się chodzić, biegiem pognał poza granice ojczyzny, swoją obecnością zaszczycając najpierw Stany Zjednoczone, by po jakimś czasie odkryć resztę świata. Żywot zakończył w 2000 roku, lecz w pamięci swoich twórców i fanów serii pozostaje z pewnością nieśmiertelny. W Polsce serial ten można było oglądać na nieistniejącym już RTL7, potem emisją zajęło się Tele5. Za swoje osiągnięcia dla telewizji Czynnik PSI uhonorowany został nagrodą Gemini. Na koncie ma także pięć różnych nominacji, w tym jedną do Saturna.

Fabuła serialu koncentruje się na grupie naukowców pracujących w Office of Scientific Investigation and Research (OSIR) – organizacji, która pomimo wielu spekulacji i zażartych dyskusji istnieje naprawdę. Jest to tajna instytucja, która składa się z wielu departamentów zajmujących się rozwojem naukowych technologii oraz badających ich zastosowanie w medycynie, militariach czy środowisku. Organizacja działa poza wszelkimi lokalnymi i międzynarodowymi prawami. Najbardziej interesującym jej członem jest Dział Fenomenologii, który stał się inspiracją dla tandemu Aykroyd-Chacon. Dział ten posiada status międzynarodowy i zajmuje się badaniem wszelkich zjawisk paranormalnych, tj. prześladowaniami przez poltergeista, spotkaniami z UFO, dziwnymi stworzeniami, egzorcyzmami, nawiedzonymi posiadłościami, wszelkiego rodzaju anomaliami - w tym rzadkimi zjawiskami geofizycznymi i PSI (bliskie doświadczenia śmierci, jasnowidzenie, projekcje astralne, reinkarnacje, telepatie itp.). Status "top secret" OSIR-u spełnił swoją funkcję – mimo dowodów na jej istnienie, wielu ludzi, którzy zetknęli się z Czynnikiem PSI, jest przekonanych, że organizacja ta istnieje tylko w diegezie serialu. Z powodu tajności instytucji rodzi się również pytanie, skąd twórcy wzięli informacje, które potem wykorzystali w swoim dziele. Odpowiedź jest nad wyraz prosta: Christopher Chacon to były członek OSIR-u. Po odejściu z organizacji zaczął działalność medialną poprzez uczestnictwo w programach o tematyce paranormalnej. Stamtąd dzielił go już tylko krok od współpracy z kanadyjskimi braćmi. Jak w tym wszystkim odnaleźli się pozostali członkowie ekipy?

Peter Aykroyd, wykazując zacięcie do nepotyzmu, w roli serialowego narratora obsadził swojego brata, Dana. Za to posunięcie dziękowali mu nie tylko fani tego ostatniego, ale zapewne również sam zainteresowany. Wszak uwielbienie Dana Aykroyda do wszelkich anomalii jest powszechnie znane. Tak więc po jeżdżeniu ambulansem w jednym z odcinków "Strefy mroku", walce z duchami w obu częściach "Pogromców duchów" i ślubie z kosmitką (Moja macocha jest kosmitką) przyszedł czas na komentowanie zjawisk paranormalnych. Rola Dana była istotna – opatrywał on komentarzem zarówno początki spraw, z którymi miał się zmierzyć zespół sekcji PSI, jak i podsumowywał wydarzenia, których widzowie byli świadkami. Jego pewny głos i rzeczowość, z jaką przedstawiał zaistniałe sytuacje, miał po części na celu podkreślanie zasadności istnienia organizacji. Skutek takiego postępowania był zaskakujący - wielu widzów pokładało wiarę w jego słowa, mimo iż scenariusz opierał się bardzo ogólnie na działalności OSIR-u, a wszelkie fabularne wątki istniały tylko w głowach scenarzystów. Co ciekawe, programy telewizyjne, które opierały swój sukces na pseudonauce, były nieustannie krytykowane przez takie organizacje jak np. Council for Media Integrity. Z tego też względu ci ostatni postanowili "uhonorować" Dana Aykroyda nagrodą Zgaszonej Świeczki (ang. Snuffed Candle), oficjalnie motywując swoją decyzję "zachęcaniem do łatwowierności poprzez prezentowanie pseudonauki jako prawdziwej i przyczynianie się do braku zrozumienia metod badań naukowych przez obywateli".

Główni bohaterowie Czynnika PSI tworzyli zespół naukowców rozwiązujących sprawy klasyfikowane jako zjawiska paranormalne. Grupa początkowo prowadzona była przez Connora Doyle’a, potem pałeczkę po nim przejął Matt Praeger. Wśród pozostałych członków ekipy znajdował się m.in. doświadczony dr Anton Hendricks, fizyk Peter Axon czy analityczka Lindsay Donner. Pobocznych pracowników OSIR-u poznawaliśmy w ramach rozpracowywania nadnaturalnych zleceń. Scenarzyści nie pozwalali ani na chwilę zapomnieć, że organizacja zatrudniała sztab ludzi. Z początku cierpiały na tym kluczowe dla fabuły postacie. W Z archiwum X główny rys psychologiczny koncentrował się na Mulderze i Scully, ich wzajemnych relacjach, a poglądy przez nich wyznawane często oddziaływały na sprawy, nad którymi pracowali. W Czynniku PSI było inaczej. W pierwszym sezonie ekipa ds. anomalnych zjawisk jawiła się nam jako bohater zbiorowy. To zespół dobrze wyszkolonych naukowców z potężnym zapleczem techniczno-umysłowym, lecz niestety nic poza tym. Tylko nieliczne wymiany zdań i sytuacje związane z danym zadaniem powoli uzupełniały biografie postaci. Działo się to jednak w tak mało dynamicznym tempie, iż widz stawał się niecierpliwy. Na szczęście w drugim sezonie scenarzyści zaliczyli pobudkę i z suchych jajogłowych zrobili pełnokrwistych bohaterów. Lecz to nie koniec zmian…

Budowa Czynnika PSI opierała się na założeniach typowego serialu detektywistycznego. Każdy odcinek stanowił indywidualną całość, a łączyły je ze sobą postacie głównych bohaterów. Nie każda sprawa znajdowała również swoje racjonalne wytłumaczenie (niektóre z nich pozostawały tajemnicą nawet dla samych naukowców). Początkowo twórcy umieszczali po dwie nadnaturalne sprawy na odcinek, w wyniku czego wstęp, rozwinięcie i zakończenie trzeba było zmieścić w 20 minutach. Nie przeszkadzało to w odbiorze, lecz czasami żal było tak szybko żegnać się z interesującą akcją. Czy scenarzyści mieli na tyle pomysłów, że chcieli je jak najszybciej przedstawić? Możliwe. Ich podejście jednakże zmieniło się wraz z kolejnym sezonem - jedno zjawisko paranormalne absorbowało dla siebie całe 45 minut czasu antenowego. Sama różnorodność opowieści nie straciła przez to na wartości, aczkolwiek gorliwi fani zgodnie twierdzą, że serial zdecydowanie zaliczył wtedy tendencję spadkową, jeśli chodzi o ciekawość przedstawianych historii. Już trzeci sezon (ostatecznie nakręcono cztery) był niestety początkiem końca. Pomysły twórców stawały się coraz bardziej absurdalne, a tajemnicze istoty pojawiające się na planecie Ziemi rodziły się z pewnością w najciemniejszych zakamarkach umysłów twórców. Do historii przeszedł słynny pół aligator, pół niedźwiedź. Takie rzeczy nie zmieściłyby się nawet w archiwum X.

Jednakże to właśnie owa różnorodność tematyczna pozostaje największym plusem Czynnika PSI. Każdy fan rzeczy "nie z tej ziemi" znajdzie tu coś dla siebie - są kosmici ze swoimi statkami, wampiry, duchy, nawiedzone miejsca, czarne dziury, wirusy wszelkiego rodzaju, a wielbicieli kina klasy B ucieszą pchły wielkości psa. Dodatkowo fakt, iż świetnie wyszkoleni naukowcy potrafili przyznać, że wielu z tych zjawisk nawet oni nie byli w stanie racjonalnie wytłumaczyć, daje nam poczucie, iż może faktycznie nie jesteśmy jedyną inteligentną rasą we wszechświecie.

"Czynnik PSI"
Gatunek:  kryminał sci-fi W rolach głównych:
Dan Aykroyd, Paul Miller, Nancy Anne Sakovich, Barclay Hope, Colin Fox
Twórcy: Peter Aykroyd
Liczba sezonów/odcinków: 4/88 Odcinki polecane:
 "Dream House / UFO Encounter", "Bad Dreams", "Frozen Faith"
Lata emisji: 1996-2000
Dostępność: DVD (bez polskich napisów)
czytaj o serialu w naszej bazie

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV