Zachwyty i rozczarowania 2015 – Katarzyna Koczułap

2015 rok się kończy, nadszedł więc czas podsumowań. Zapraszam do zapoznania się z moją listą najlepszych i najgorszych filmów kończącego się roku.

2015 rok się kończy, nadszedł więc czas podsumowań. Zapraszam do zapoznania się z moją listą najlepszych i najgorszych filmów kończącego się roku.

Rok 2015 upłynął mi praktycznie pod znakiem filmów, których licznik na dzień dzisiejszy wskazuje prawie 350. Po seriale sięgałam sporadycznie, a jedyne, co zapadło mi w pamięć, to drugi sezon Fargo. Komiksów nie czytam (jeszcze!), książki przede wszystkim związane z kierunkiem moich studiów, ale gdybym miała coś wyróżnić, to byłaby to The Girl on the Train, która faktycznie okazała się warta tego całego szumu.

Jeśli chodzi o całość świata popkultury, to najważniejszym jego wydarzeniem była oczywiście premiera filmu Star Wars: The Force Awakens i bardzo się cieszę, że byłam tego częścią. O tym jednak napisano już dość, a i kilka słów ode mnie możecie przeczytać tutaj.

Dziś więc skupiam się na filmach. Oto dziesiątka wspaniałych w kolejności rosnącej i trzy pozycje, o których jak najszybciej chcę zapomnieć.

Zachwyty:

Wyróżnienie: Do pierwszej dziesiątki się nie załapie, ale Star Wars: The Force Awakens musi zostać przeze mnie wyróżnione - jako film, jako kontynuacja sagi Gwiezdnych wojen i jako wydarzenie kulturowe. To nie jest doskonały film, mam do niego swoje zastrzeżenia, ale nie można mu odmówić rozmachu, pięknych emocji i powrotu do prawdziwego Kina Przygody.

10. Slow West

W tym roku mieliśmy prawdziwy Fassbender November. Okazało się, że najbardziej spodobał mi się film, po którym spodziewałam się najmniej. Liczyłam na Makbeta, liczyłam na Steve'a Jobsa, a tu nic z tego. Makbet był słabiutki, Jobs tylko średni, za to Slow West okazał się prawie bezbłędny. Najskromniejszy z całej trójki, zrobił na mnie wrażenie absolutnie rozbrajającym humorem, świetną grą aktorską i doskonałym klimatem antywesternu. To bardzo prosty, schludny film, który robi wrażenie także pod względem technicznym. Zdjęcia plenerów Nowej Zelandii są obłędne. Jeden z tych filmów, do których z przyjemnością się wraca.

9. Il racconto dei racconti

Film, na który poszłam zupełnym przypadkiem, a wyszłam totalnie oczarowana, nie mogąc się nadziwić, że nic o nim wcześniej nie słyszałam! Jestem ogromną fanką reinterpretacji baśni, w ogóle baśniowego klimatu. Uważam, że takie historie mają ogromny potencjał, by przekazywać bardzo uniwersalne prawdy i refleksje w całkiem nowy, inteligentny sposób. To właśnie robi Pentameron. W piękną, baśniową powłoczkę obleka sprawy, o których inne filmy próbują mówić albo zbyt wprost, albo patetycznie, albo w ogóle nieudanie. Pentameron jest wyjątkowy - oryginalny, dziwny, fascynujący i odurzający. Czegoś tak czarującego nie widziałam od dawna. Więcej o filmie pisałam TUTAJ.

8. Sicario

Film, który wygrałby w kategorii najlepiej budowanego napięcia - i to nie tylko, jeśli chodzi o filmy z tego roku. Doskonały, gęsty klimat, od którego przez cały seans miałam gęsią skórkę. Sicario wciągał w swój brudny świat od pierwszej sekundy i trzymał za gardło aż do końca. Ani chwili wytchnienia. Zaciskanie pięści na oparciu fotela, przyśpieszony oddech, wytrzeszczanie oczu - to było na porządku dziennym. Trzy czwarte filmu rozgrywa się na twarzy (pięknej, co by nie mówić) Emily Blunt i to jest piękna sprawa. Genialnie rozłożone akcenty, dynamika i bolesny upadek ideałów. Nie było w tym roku lepszego thrillera.

7. Kingsman: The Secret Service

Ze wszystkich filmów, które w tym roku miały bawić i cieszyć oko (produkcje komiksowe, nowy Bond, Szybcy i wściekli, Mission: Impossible), to jest mój zdecydowany faworyt. Oprócz jednego wyjątku, który znajdziecie jeszcze na wyższej pozycji. Uważam, że Kingsman jest filmem bardzo niedocenianym, a wyszedł przecież cudownie. Doskonałe połączenie humoru z cięższymi tonami, świetna, niewymagająca rozrywka, która faktycznie bawi, a nie żenuje. To film absurdalny, lekki, podany w pięknej oprawie. Piękni panowie z parasolkami w idealnie skrojonych garniturach, którzy ratują w świat - to się nie mogło nie udać!

6. Ex Machina

Kolejne zaskoczenie. Niczego się po tym filmie nie spodziewałam, nie czekałam na niego, nie miałam żadnych oczekiwać - a tu, proszę! Poszłam i zostałam totalnie zauroczona. Do tego stopnia, że widziałam go już dwa razy (za drugim razem podobał mi się jeszcze bardziej). Surowy, soczysty, skromny dramat, którego siła tkwi w aktorstwie doskonałej Alicii Vikander i równie genialnego Oscara Issaca. Jestem fanką takich kameralnych filmów, które są subtelne, a dodatkowo poruszają ważne tematy. Przez cały seans (jeden i drugi) nie mogłam opędzić się od myśli, że oglądam przyszłość i wcale mi się ta przyszłość nie podoba.

5. Inside Out

Ten wybór też nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem. Grzechem by było nie docenić nie tylko najlepszej animacji tego roku, ale najlepszej animacji dekady. Dawno już w kinie nie było czegoś tak niesamowicie oryginalnego i świeżego, czegoś, co wymyka się łatwej klasyfikacji i schematom. W głowie się nie mieści to nie tylko bajka dla dzieci - to także doskonały film dla dorosłych. Mądry, głęboki, wzruszający. Dzieci będą się świetnie bawić, a ich opiekunowie mogą się przez ten czas wiele nauczyć. Dodatkowo owa produkcja Pixara jest także wizualnym cudeńkiem.

4. Amy

Dokument biograficzny przedstawiający historię życia i twórczości piosenkarki Amy Winehouse. Przyznaję, że nie byłam wielką fanką Amy i nie wiedziałam zbyt wiele na temat jej życia. Po seansie filmu Asifa Kapadia przez dwa tygodnie słuchałam tylko jej piosenek, rozumiejąc je po raz pierwszy tak naprawdę. Różne można mieć zdanie o Amy i o tym, jak prowadziła swoje życie, ale nikt nie może odmówić jej wyjątkowego talentu. Ta niesamowicie wrażliwa i krucha dziewczyna nie poradziła sobie ze światem, a Kapadia potrafił pokazać to w piękny, emocjonalny sposób, który zmusza do refleksji. Więcej o Amy pisałam TUTAJ.

Strony:
  • 1 (current)
  • 2

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV