Repertuar kin Nowość Program TV

 

 

 

Uncharted 4: Kres Złodzieja (2016)

Uncharted 4: A Thief's End

Śr. ocena 9.3

Znasz tę grę? Oceń!

0,0

Zgłoś błąd na stronie

Najnowsza recenzja redakcji

Nathan Drake to w świecie gier wideo postać wyjątkowa. Znają go nie tylko fani poprzednich odsłon serii Uncharted na konsole Sony, ale wszyscy gracze na całym świecie. Jego kariera złodzieja i podróżnika niestety dobiegła końca, ale ostatnią przygodę Drake’a zapamiętamy na zawsze.

Ostatnie trzy lata upływają pod znakiem większych i mniejszych przepychanek pomiędzy obozem Sony i Microsoftu. Przed premierą nowej generacji konsol wydawało się, że to Microsoft jest liderem w wyścigu o portfele graczy, dziś jednak Sony niepodzielnie króluje na rynku i trudno się temu dziwić. Konsole nie sprzedają się same – potrzeba gier. Ekskluzywnych tytułów nie ma wiele, ale jeśli już się pojawiają, jest o nich głośno. Idealnym tego przykładem jest Uncharted 4: Kres Złodzieja – gra w wielu aspektach wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju.

Graficzny orgazm

Grając w Uncharted 4: Kres Złodzieja, zastanawiałem się, dlaczego inne gry na konsolę PlayStation 4 nie wyglądają tak jak dzieło Naughty Dog. Jestem świadom, że „niegrzeczne psiaki” to tak naprawdę dobrzy znajomi ludzi pracujących przy PS4. Znają triki i sztuczki, które są tajemnicą dla innych developerów. Jednak w Kresie Złodzieja jest coś urzekającego, coś, czego jeszcze nasze konsole nie widziały. Trudno słowami opisać, z jak wielką dbałością o każdy szczegół stworzono ostatnie przygody Nathana Drake’a.

Oprawa graficzna czwartego Uncharted powala na kolana – i nie chodzi tutaj tylko o techniczne aspekty typu tekstury, cienie czy efekty świetlne. Ogrom lokacji połączony z ich niesamowitym zróżnicowaniem i ciągle zmieniającą się paletą barw jest rozkoszą dla oczu. Dlatego dziś pytam: po co nam PlayStation 4K/Neo, skoro taką grafikę można stworzyć na PlayStation 4? Odpowiedzi na to pytanie zapewne nie poznam nigdy, tak jak nie do końca rozumiem praw rynku i chęci wyrzucenia do kosza obecnej generacji konsol. Wiem za to, że gry nie warto oceniać tylko po tym, jak wygląda, bez względu na to, jak mocno oprawa wizualna omamiła moje zmysły. Jaki jest więc czwarty Uncharted?

Ta ostatnia wyprawa

Nathan Drake jest szczęśliwy, a przynajmniej tak może nam się wydawać, gdy oglądamy fragmenty gry rozgrywające się w teraźniejszości. Na początku twórcy serwują nam kilka retrospekcji i zarysowują historię. Jednak to „życiowe” etapy z Nathanem w pracy oraz w domu ukazują prawdę o tym, kim naprawdę jest Drake. To również okazja do umieszczenia w grze wielu smaczków i easter eggów, tak jak wizyta na poddaszu domu Nate’a czy też możliwość zagrania w Crasha Bandicoota (aż się łezka w oku kręci).

Sielankowy nastrój opowieści przerywa Sam – brat Nate’a do niedawna uznany za zmarłego, którego mogliśmy poznać już we wcześniejszych etapach. Od tego momentu zaczyna się prawdziwa zabawa – wielka tajemnica, poszukiwanie pirackiego skarbu i zwiedzanie lokacji od Włoch przez Szkocję po Madagaskar, z jednym dużym fabularnym twistem w środku oraz satysfakcjonującym zakończeniem. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, bo przecież fabuła w produkcji Naughty Dog jest kluczowa.

Grając w Uncharted 4: Kres Złodzieja (a przejście gry zajęło mi ponad 13 godzin), dość szybko wyczułem, że atmosfera, głównie dzięki ciekawie zarysowanej postaci Sama, jest znacznie bardziej gęsta niż w poprzednich częściach. Co prawda nie był to poziom The Last of Us, ale łatwo było odczuć, że Kres Złodzieja znacznie bardziej nastawiony jest na emocje i uczucia. Cieszy też, że Naughty Dog wzorem TLOU nie wysłało Nathana na kolejną wielką wyprawę samemu. Obecność Sama, a w dalszej części gry Eleny doprowadziła do masy znakomitych dialogów i wielu – rewelacyjnych z punktu widzenia odbiorcy – interakcji. Oczywiście po drodze nie brakowało kilku fabularnych uproszczeń, ale z perspektywy gracza, a jednocześnie widza (w Kres Złodzieja gra się tak samo dobrze, jak się go ogląda) jestem w stanie przymknąć na to oko.

Skok i strzał

Mechanika gry nie zmieniła się znacznie w stosunku do poprzednich odsłon. Naughty Dog poprawiło kilka elementów, takich jak możliwość chowania się za osłonami, jednak i tak nie działa ona na tyle płynnie, jak byśmy sobie tego życzyli. Świetnym uzupełnieniem ekwipunku Nate’a jest linka z hakiem, która pozwala dostać się do miejsc wcześniej niedostępnych. Wspinaczka pozostaje jednym z mocniejszych punktów produkcji, a twórcy zaimplementowali sporo nowych animacji.

Osobiście zachwyciły mnie etapy, w których możemy prowadzić jeepa. Nie dość, że fizyka jazdy jest bardzo przyjemna, to możliwość korzystania z wyciągarki dodaje sporo uroku i realizmu. Cieszy fakt, że Naughty Dog zrezygnowało z tworzenia zamkniętych tunelowych lokacji na rzecz terenu znacznie bardziej otwartego. Nie oszukujmy się jednak – nadal do celu prowadzi jedna lub dwie drogi, ale dzięki prostemu zabiegowi możemy poczuć ogrom świata, po którym się poruszamy, a jednocześnie gigantyczną pracę developera.

Są jednak w Uncharted 4 rzeczy, które nie do końca podeszły mi do gustu. Po pierwsze – zagadki. Przyznaję, że w poprzednich odsłonach miałem spory problem z rozwiązaniem przynajmniej kilku łamigłówek. W „czwórce” nie dość, że jest ich mało, to jednocześnie nie stanowią one żadnego wyzwania. Niewielka liczba zagadek jest odczuwalna szczególnie pod koniec gry. Przez ostatnie 5-6 rozdziałów ten element nie występuje praktycznie w ogóle.

Druga sprawa to tzw. killroomy – niby obowiązkowy element każdego Uncharted, ale w Kresie Złodzieja są one rozstawione dość nierównomiernie. Ich nawarstwienie ma miejsce oczywiście pod koniec gry, a w pewnym momencie szczególnie na wysokich poziomach trudności przeciwników jest zbyt wielu lub są po prostu zbyt mocni. Mało tego – z przeciwnikami Nate i tak musi sobie radzić samodzielnie. Sam i Elena korzystają niemal wyłącznie z pistoletów i nie są w stanie ustrzelić żadnego przeciwnika.

Emocjonalny koniec

Jestem za to zachwycony tym, w jaki sposób Naughty Dog zakończyło całą serię Uncharted. I nie chodzi mi tylko o epilog (o nim za chwilę), ale też o ostatnie rozdziały. Bardzo bałem się, że ostatnia walka będzie kolejnym pojedynkiem z kuloodpornym nadprzyrodzonym bossem, którego Nate będzie musiał obrzucić kilkunastoma granatami. Nic bardziej mylnego. Twórcy zaserwowali graczom o wiele bardziej kameralny pojedynek z sekwencjami QTE, ale jakże satysfakcjonujący w całej tej przygodzie. Cieszy też fakt, że darowano sobie elementy nadprzyrodzone, które w poprzednich częściach nie do końca trafiały w mój gust.

Z kolei epilog to po prostu mistrzowskie zakończenie całej serii. Nostalgiczne, emocjonalne, ale też zabawne, ciepłe i przyjemne. Nie zdradzając zbyt wiele, napiszę tylko, że właśnie w taki sposób powinno się kończyć kultowe serie gier, mające miliony fanów na całym świecie.

Warto też wspomnieć o trybie wieloosobowym. Testy multiplayera przeprowadzone kilka miesięcy temu zupełnie mnie nie porwały, jednak już w samej grze tryb wieloosobowy wypada nieco lepiej. Rozgrywka jest szybka, dynamiczna, ale po mapie w zdecydowanej większości biegają klony bohaterów znanych z serii Uncharted, co czasem wygląda dość zabawnie. Tryb multi należy traktować jednak tylko i wyłącznie jako dodatek, który zapewni kilka dodatkowych godzin na obcowanie z tytułem. Mnie do siebie nie przekonał.

Najpiękniejsza gra w historii, ale czy najlepsza?

Uncharted 4: Kres Złodzieja to najpiękniejsza gra, w jaką możecie zagrać na nowych konsolach. Do absolutnego ideału brakuje jej bardzo niewiele. Urzeka od pierwszych chwil, wciąga pod względem fabularnym i zmusza do refleksji. Pożegnanie z Nathanem Drakiem jest tylko pozorne, bo warto przypomnieć, że Naughty Dog pracuje nad fabularnymi dodatkami do Kresu Złodzieja. Nie zmienia to jednak faktu, że wraz z czwartym Uncharted coś w branży gier wideo bezpowrotnie się kończy i trudno przechodzić obok tego obojętnie.

PLUSY:
+ niesamowita oprawa graficzna,
+ projekty i rozmiar lokacji,
+ gra jak film – rewelacyjna fabuła i postacie,
+ satysfakcjonujące zakończenie i epilog,
+ dbałość o najmniejsze szczegóły,
+ przyjemna mechanika wspinania się i strzelania.

MINUSY:
– mało zagadek,
– multiplayer nie do końca spełnia oczekiwania.

Pokaż całą recenzję

 

 

Powiązane Artykuły

Wielu autorów
Top 10
-

Najlepsze gry na wyłączność PlayStation 4 [TOP 10]

Dziś mija 5 lat od europejskiej premiery PlayStation 4. Z tej okazji przyjrzymy się najlepszym…

Mateusz Uberman
-

Sezon ogórkowy w branży gier

Jesień coraz bliżej, co oznacza wysyp nowych tytułów. Czas dzielący nas od tego momentu niestety…

Paweł Krzystyniak
-

Czarny Piątek 2017: Najlepsze oferty związane z popkulturą

Czarny Piątek to czas wielkich promocji. Postanowiliśmy wybrać dla Was najlepsze oferty związane z popkulturą…

Aleksander Mazanek
1-

Zaginione dziedzictwo to pełnoprawne Uncharted – wywiad ze Scottem Lowe z Naughty Dog

Już dziś premiera gry Uncharted: Zaginione dziedzictwo. Z tej okazji mam dla Was wywiad ze…

Co o tym sądzisz?

Z dniem 31.03.2019 dokonamy migracji systemu komentarzy. Nowy system komentarzy pozwoli nam m.in. rozwinąć funkcje, których nie możemy uzyskać w Disqus, zwiększy bezpieczeństwo strony i przyspieszy czas jej ładowania. W związku z tym wymagana jest Państwa zgoda na przeniesienie Państwa komentarzy do nowego systemu i powiązania go z Państwa kontem w serwisie naEKRANIE.pl. Prosimy o zalogowanie się na wszystkie konta disqus, z których Państwo korzystacie i powiązanie ich z naszym serwisem. W przypadku braku udzielenia tejże zgody, Państwa komentarze w dniu uruchomienia nowego systemu komentarzy przejdą proces zmiany na anonimowe. Proszę kliknąć tutaj, aby wyrazić zgodę i powiązać to konto.

Jeżeli posiadasz oddzielne konto w serwisie disqus kliknij tutaj, aby je powiązać

UWAGA: Ten komunikat będzie się pojawiał aż do momentu uruchomienia systemu nowych komentarzy niezależnie od tego czy wykonasz powyższe instrukcje czy nie.