Koniec dzieciństwa: odcinek 1 i 2 – recenzja przedpremierowa

Koniec dzieciństwa (Childhood's End) to miniserial science fiction oparty na klasycznej powieści autorstwa Arthura C. Clarke'a. Recenzja nie zawiera spoilerów.

Ocena recenzenta:
7/10

Koniec dzieciństwa (Childhood's End) to miniserial science fiction oparty na klasycznej powieści autorstwa Arthura C. Clarke'a. Recenzja nie zawiera spoilerów.

Na pierwszy rzut oka miniserial Childhood's End jest kolejną opowieścią o kosmitach, którzy pojawiają się na Ziemi i sieją zamieszanie. Przybycie ich gigantycznych statków kosmicznych momentalnie nasuwa skojarzenia ze scenami z filmu Independence Day, jednak gdy twórcy zaczynają opowiadać historię o tym, co dzieje się dalej po przybyciu, całość nabiera wyrazu, staje się ciekawsza i chociaż jest tutaj wiele ogranych klisz gatunkowych, to nie brak emocji, dobrej realizacji schematów i angażowania widza w tę opowieść. Twórcom udaje się zaintrygować i udowodnić szybko, że nie mamy do czynienia z typową opowieścią o kosmitach na Ziemi, jakich wiele. Gdy zaczynają pojawiać się fabularne niespodzianki, robi się naprawdę ciekawie.

Całość ma charakter rozbudowany i nawet momentami zmuszający do myślenia. Wszystko dzięki temu, że twórcy poruszają różne ważne obecnie tematy, na przykład co to oznacza być człowiekiem, wiara w Boga, głód, pokój na świecie itd. Robią to w sposób interesujący, ale też prosty. Uproszczenia fabularne, które można dostrzec w pierwszych dwóch odcinkach, są poniekąd ich wadą. Niektóre motywy są potraktowane zbyt powierzchownie, a znajdują się też wątki delikatnie irytujące (np. niektóre motywy obyczajowe przemykające w tle czy historia pewnej religijnej kobiety), niedostatecznie rozwinięte i być może zbyt szybko zakończone. Jednocześnie mamy wiele motywów pokazanych pomysłowo i niebanalnie, dzięki którym w opowieści wyczuwane jest wysokie napięcie, a całość ogląda się z dużym zainteresowaniem. Twórcy wiedzą, jak przedstawić tę historię, by widz się nie nudził.

Za Childhood's End odpowiada amerykańska telewizja Syfy, która znana jest z tego, że często jej tytuły są kiczowate i niedopracowane technicznie. Gdybym nie wiedział, że to ta stacja tworzyła ten serial, w życiu bym tak nie pomyślał. Realizacyjnie mamy niezłe efekty komputerowe, które wykorzystywane są w prawdziwych lokacjach, a w połączeniu ze znakomitymi praktycznymi efektami specjalnymi (a takich jest sporo) wszystko to wygląda zaskakująco dobrze, wręcz imponująco. Pod względem technicznym dostajemy serial dopracowany i wykorzystujący pełnię dostępnego budżetu. W dwóch pierwszych odcinkach nic w tym względzie nie razi.

Akcja serialu rozgrywa się na przestrzeni wielu lat, więc w efekcie mamy sporą liczbę różnych bohaterów. To poniekąd jest problem, bo nie wszyscy są sprawnie wprowadzeni w opowieść i tym samym stają się obojętni widzowi. Tylko dwie postacie mają tutaj tak naprawdę sens i chętnie śledzi się ich losy; reszta jest poprawna, ale w niektórych przypadkach zbyt schematyczna (pewna rodzina z drugiego odcinka). Najjaśniejszym punktem jest Charles Dance w roli kosmity Karellena. Przez cały pierwszy odcinek słyszymy zaledwie jego głos w rozmowie z jednym z bohaterów, co daje fenomenalny efekt, gdyż aktor znany z Gry o tron obdarzony jest mocnym i charakterystycznym głosem, który może wywołać ciarki. Fizycznie widzimy go w drugim odcinku i tutaj również wyraziście zaznacza swoją obecność. Dance nie jest aktorem, który gra w byle czym, a po obejrzeniu tego serialu nie dziwię się, że zdecydował się tutaj wystąpić. Pozostali są na poziomie do zaakceptowania, ale nikt nie porywa. Nawet Mike Vogel, który niedawno występował w Under the Dome, stara się wykrzesać z siebie jakieś emocje - nie zawsze mu to wychodzi, ale jako jeden z istotniejszych bohaterów pierwszych dwóch odcinków po prostu daje radę.

Nie pamiętam szczegółów pierwowzoru literackiego, więc oceniam Childhood's End z perspektywy widza, a nie czytelnika. Dwa pierwsze odcinki naprawdę wciągają dzięki budowie otoczki tajemnicy, która wyrasta ze znanych schematów kina science fiction. Dostajemy produkt ambitny, atrakcyjny i niegłupi, ale też z pewnymi wadami i niedociągnięciami fabularnymi. Dawno nie widziałem w telewizji SF w takim stylu i tak sprawnie zrealizowanego, więc choćby z tego powodu warto się z nim zapoznać.

Banner - Star Wars

The Overlords

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV