„Game of Thrones”: sezon 1, odcinek 2 – recenzja gry

2. odcinek Game of Thrones, zatytułowany Game of Thrones – Season 1 – The Lost Lords, zaczyna się słabo, gorzej już być nie mogło. Ale przez te 90 minut jego trwania gra potrafi się wybronić. Oceniamy!

Ocena recenzenta:
6/10

2. odcinek Game of Thrones, zatytułowany Game of Thrones – Season 1 – The Lost Lords, zaczyna się słabo, gorzej już być nie mogło. Ale przez te 90 minut jego trwania gra potrafi się wybronić. Oceniamy!

"Game of Thrones – Season 1 – The Lost Lords" skupia się na przedstawieniu sylwetki Ashera Forrestera, zadufanego w sobie bufona, ale też zabijaki, który ma się udać na pomoc swojemu oblężonemu rodowi. Ashera poznajemy w miejscu, w którym spodziewalibyśmy się poznać takiego typa – w karczmie, z popitką i kobietą o imieniu Beskha u boku. Ale nie jest tak, jak Wam się wydaje. Niewiasta to nie jego nałożnica (chociaż kto wie...), a towarzyszka broni, z którą udaje się po odbiór należnego im znaleźnego. Ashera da się lubić za jego styl bycia, bo chociaż rodzina się go wyrzekła, to nadal czuje się mocno związany z nimi emocjonalnie i postanawia wrócić do Ironrath. Szybko przekonujemy się, że droga ta nie będzie wiodła przez pola i łąki, a trup będzie się po niej ścielić… i to gęsto. Co oczywiście ma związek z wcześniejszymi działaniami Ashera Forrestera, które poznacie sami już na początku odcinka Game of Thrones – Season 1 – The Lost Lords.

Asher to tylko jeden z bohaterów, w których przychodzi nam się wcielić. Pozostały zestaw postaci, naturalnie poza zamordowanym przez Ramseya Boltona Ethanem Forresterem, również jest grywalny.

"Game of Thrones – Season 1 – The Lost Lords" poprowadzone jest dość chaotycznie, przez co gracz skazywany jest na ciągłe przeskoki w czasie i przestrzeni. Przygodę z 2. odcinkiem gry zaczynamy w mieście Yunkai, które doskonale znane jest fanom twórczości George'a R.R. Martina. Długo tam nie zabawimy, bo akcja przenosi nas na Mur, gdzie wcielamy się w Gareda Tuttle'a, który na polecenie rodziny dołącza do Wron. Naturalnie nie mogło zabraknąć kluczowych dla fabuły gry miejsc, a mianowicie samego Ironrath oraz Królewskiej Przystani. Jak na niecałe 2 godziny czasu trwania odcinka zwiedzamy niezwykle wiele lokacji, ale tak naprawdę nie zwiedzając niczego. Bo ile interesujących informacji można poznać w niecałe 20 minut na jedną miejscówkę?

W Game of Thrones – Season 1 – The Lost Lords widać spadek formy po Game of Thrones – Season 1 – Iron from ice. Podobnie było w przypadku kolejnych odcinków The Wolf Among Us oraz The Walking Dead. Być może jest to wynikiem nadmiaru pracy związanej z innymi projektami (oprócz Game of Thrones Telltale Games pracuje również nad kolejnymi odcinkami Tales from the Borderlands, grą Minecraft: Story Mode, a także zupełnie nowym własnym projektem). Takie obłożenie obowiązkami musi odbić się negatywnie na jakiejś produkcji - i na razie obrywa się 2. odcinkowi Game of Thrones. Mam jednak nadzieję, że to chwilowa zadyszka i gra wróci na właściwe tory, które zostały wytyczone przez książki oraz serial HBO.

Jeżeli chodzi o mechanikę rozgrywki, grafikę oraz udźwiękowienie, to wszystko pozostaje na takim samym, wysokim poziomie, jak to miało miejsce przed kilkoma tygodniami. W recenzowanej wersji tytułu (na konsolę PlayStation 4) w jedynym momencie gra stanęła całkowicie - jedynym rozwiązaniem było wyłączenie i ponowne włączenie sprzętu. W innym natomiast wystąpił problem z odpowiednią synchronizacją obrazu z dźwiękiem. To jedyne problemy techniczne, z którymi się spotkałem, ogrywając 2. odcinek Game of Thrones – Season 1 – The Lost Lords.

Wielotygodniowe oczekiwanie na "Game of Thrones – Season 1 – The Lost Lords" nie skończyło się zachwytem. Niestety otrzymaliśmy tylko strzępek tego, co było wyśmienite w odcinku premierowym. Żałować można, że przez tyle tygodni Telltale Games nie pokusiło się o coś na miarę oczekiwań fanów Game of Thrones. Fakt, trupów, krwi i bluźnierczego języka nadal nie brakuje, co jest wierne pierwowzorowi, ale nie ma tutaj tego animuszu z Game of Thrones – Season 1 – Iron from ice. Fabuła w tym odcinku rozwija się w ślimaczym tempie, więc może jest to tylko cisza przed burzą. Może w najbliższym odcinku, na który pewnie poczekamy przynajmniej 2 miesiące, wydarzy się coś przełomowego, co sprawi, że zatrzymamy się na chwilę i powiemy "Wow!". Chciałbym mieć rację, ale coś mi się wydaje, że począwszy od Game of Thrones – Season 1 – The Lost Lords gra będzie trzymała ten sam, zaledwie dobry, a nie rewelacyjny poziom.

PLUSY:
+ nowe oryginalne postacie z ikrą, których nie znajdziecie w twórczości Martina,
+ sekwencje bitewne wymagają większego skupienia i nie wybaczają błędów,
+ fabularne twisty, których nawet Martin by się nie powstydził.

MINUSY:
- na siłę wciśnięta sekwencja treningowa w Nocnej Straży,
- spadek formy w porównaniu do odcinka premierowego,
- zbyt wielkie nagromadzenie wszystkiego w tak krótkim odcinku,
- nierówna oprawa graficzna i sporadyczne problemy natury technicznej.

Game of Thrones – Season 1 – The Lost Lords

Co o tym sądzisz?

Z dniem 15.05.2019 dokonamy migracji systemu komentarzy. Nowy system komentarzy pozwoli nam m.in. rozwinąć funkcje, których nie możemy uzyskać w Disqus, zwiększy bezpieczeństwo strony i przyspieszy czas jej ładowania. W związku z tym wymagana jest Państwa zgoda na przeniesienie Państwa komentarzy do nowego systemu i powiązania go z Państwa kontem w serwisie naEKRANIE.pl. Prosimy o zalogowanie się na wszystkie konta disqus, z których Państwo korzystacie i powiązanie ich z naszym serwisem. W przypadku braku udzielenia tejże zgody, Państwa komentarze w dniu uruchomienia nowego systemu komentarzy przejdą proces zmiany na anonimowe. Proszę kliknąć tutaj, aby wyrazić zgodę i powiązać to konto.

Jeżeli posiadasz oddzielne konto w serwisie disqus kliknij tutaj, aby je powiązać

UWAGA: Ten komunikat będzie się pojawiał aż do momentu uruchomienia systemu nowych komentarzy niezależnie od tego czy wykonasz powyższe instrukcje czy nie.

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV