Menu

Artykuły

Najciekawsze filmy i seriale z Benedictem Cumberbatchem

Benedict Cumberbatch to jeden z tych aktorów, o których zwykło się mówić, że za chwilę zaczną wyskakiwać z lodówki z powodu ogromnej liczby filmów z ich udziałem. Z okazji jego dzisiejszych urodzin (czterdziestych - wszystkiego najlepszego!) przyjrzyjmy się najciekawszym produkcjom, w których się pojawił.

Sherlock (2010-)

Nie mogło zabraknąć najważniejszej produkcji w karierze Benedicta Cumberbatcha, dzięki której stał się międzynarodowej sławy aktorem, a szaleństwo wokół serialu kręci się do dzisiaj. Producenci i scenarzyści, Steven Moffat i Mark Gatiss, trafili w dziesiątkę.

Pomysł, żeby najsłynniejszego detektywa świata przenieść do czasów współczesnych, nie brzmiał najlepiej, ale nikt też się nie spodziewał, iż nie dość, że wyjdzie dobrze, to wokół serialu rozpęta się takie szaleństwo. To zresztą dzięki Sherlockowi piszę dzisiaj ten tekst – gdyby nie ten serial, nie miałabym za sobą tylu obejrzanych angielskich seriali czy filmów. Jednym ze znaków rozpoznawczych Sherlocka jest też niestety jego długość – zaledwie trzy sezony po trzy odcinki oraz jeden epizod specjalny po sześciu latach to wciąż mało imponujący wynik, nawet jeżeli każdy odcinek to w zasadzie półtoragodzinny film. Jeżeli którykolwiek fandom można nagrodzić tytułem najbardziej cierpliwych fanów, to z pewnością jest to fandom tego kultowego już serialu. Sherlock popchnął do przodu nie tylko karierę Cumberbatcha, ale też Martina Freemana, grającego doktora Johna Watsona, co paradoksalnie nie wyszło serialowi na dobre – dzisiaj bardzo trudno znaleźć obu panom czas na nakręcenie kolejnego sezonu. Obaj na szczęście Sherlocka kochają i zawsze znajdą dla niego lukę w grafiku – nawet jeżeli znów będziemy na kolejny sezon czekać dwa lub trzy lata…

Obecnie czekamy na czwarty sezon, którego filmowanie dobiega już końca. Premiera zapowiadana jest w okolicach Nowego Roku, a pewni aktualnie możemy być tylko jednego: będzie pies, wnioskując z pierwszego oficjalnego zdjęcia opublikowanego przez BBC One. Ja już nie mogę się doczekać.

Koniec defilady (2012)

Ten pięcioodcinkowy miniserial wielokrotnie nominowany do nagrody Emmy powstał na podstawie sagi Forda Madoxa Forda pod tym samym tytułem. Opowiada historię arystokraty Christophera Tietjensa (Benedict Cumberbatch), człowieka niezwykle moralnego i trzymającego się zasad. Poślubia on Sylvię (Rebecca Hall), która twierdzi, że jest z nim w ciąży. Tietjens nie jest w tym małżeństwie szczęśliwy – Sylvia okazuje się rozpuszczoną, kapryśną kobietą, do tego rozwiązłą, a mężczyzna nie ma żadnej pewności, że rzeczywiście jest ojcem jej syna. Z racji swoich twardych poglądów Christopher trwa przy niewiernej żonie, lecz pewnego dnia poznaje Valentine Wannop (Adelaide Clemens), młodą sufrażystkę mieszkającą z matką pisarką. Dopiero ta kobieta zachwieje w posadach światem Tietjensa, któremu coraz trudniej będzie opierać się pokusie rozstania z żoną i synkiem. Do tego nadchodzi I wojna światowa, która odciśnie się trwałym piętnem na jego umyśle.

Koniec defilady jest jak książki, na podstawie których powstał. Czytałam część pierwszą i nie mogłam oprzeć się poczuciu nieustannego chaosu. Fabuła powieści bardzo skacze pod względem chronologii zdarzeń, a serial też niczego nie wyjaśnia, tylko wrzuca widza w wir wydarzeń, których nie zna, i zapoznaje z postaciami, o których niczego nie zdążył się dowiedzieć. Na szczęście z każdym kolejnym odcinkiem jest lepiej i ostatecznie Koniec defilady ogląda się naprawdę dobrze. O ile powściągliwa rola Benedicta Cumberbatcha jest ciekawa, o tyle jednak widza z pewnością bardziej zainteresuje postać Sylvii – Rebecca Hall imponuje swoją grą, a jej bohaterka jest chwilami ucieleśnieniem szaleństwa.

Little Favour (2013)

To już drugi film krótkometrażowy w tym artykule, tym razem nieco dłuższy – trwający 22 minuty. Poznajemy w nim Wallace’a (Benedict Cumberbatch), byłego żołnierza zmagającego się z zespołem stresu pourazowego. Pewnego dnia jego stary przyjaciel, James (Colin Salmon), zwraca się do niego z małą prośbą…

Nic więcej zdradzić nie mogę, aby nie psuć przyjemności oglądania, a koniec może zaskoczyć. Little Favour nie jest raczej wybitną krótkometrażówką, ale w filmografii Cumberbatcha jest pozycją wyjątkową, ponieważ aktor nie tylko w niej zagrał, ale też ją wyprodukował razem z nowo założonym studiem SunnyMarch. Dla mnie też jest to produkcja wyjątkowa, ponieważ miałam szczęście zobaczyć ją w kinie na festiwalu Off Plus Camera w Krakowie w 2014 roku. Po seansie odbył się panel z udziałem aktorów, w tym Benedicta Cumberbatcha, co do dzisiaj jest jednym z moich najmilszych wspomnień. Szkoda tylko, że nie udało się załapać na autografy…

Gra tajemnic (2014)

Rok 2013 obfitował w tak ogromną liczbę ról Cumberbatcha, że chwilami miało się wrażenie, iż gra on już we wszystkim. Sierpień w hrabstwie Osage czy Zniewolony. 12 Years a Slave to tylko dwa przykłady bardzo znaczących, bo nominowanych do Oscarów filmów z udziałem tego aktora. Było też kino czysto rozrywkowe: Hobbit: Pustkowie SmaugaW ciemność. Star Trek czy też poważniejsza, lecz nie do końca udana Piąta władza, w której Cumberbatch dwoił się i troił, ale filmowi to szczególnie nie pomogło. Warto jednak szerzej wspomnieć produkcję, która przyniosła mu w końcu nominację do Oscara, a mianowicie Grę tajemnic.

Akcja dzieje się w trakcie II wojny światowej. Film opowiada historię Alana Turinga (Benedict Cumberbatch), genialnego brytyjskiego matematyka, który wraz ze swoim zespołem wsławił się złamaniem kodu niemieckiej maszyny szyfrującej, Enigmy. Fabuła skupia się też mocno na życiu osobistym Turinga, a mianowicie na jego homoseksualizmie i związanych z tym późniejszych problemach matematyka.

Grze tajemnic w Polsce zarzucano zbyt duże przemilczenie kwestii pierwszego deszyfrowania Enigmy (jeszcze przed wojną), którego dokonali trzej polscy matematycy: Marian Rejewski, Jerzy Różycki oraz Henryk Zygalski. Alan Turing opierał się na ich pracy, a kwestia polskich matematyków jest w filmie tylko wspomniana. Nie przeszkadza to jednak szczególnie w oglądaniu, ponieważ to zwyczajnie dobry film (choć rzeczywiście skrojony pod Oscary), a nominacja Benedicta Cumberbatcha była jak najbardziej zasłużona.


Wymieniłam tylko ciekawszą część filmografii tego utalentowanego aktora, ale równie interesująco przedstawia się przyszłość. Doktor Strange rozpala moją ciekawość podwójnie, ponieważ nie ma nic lepszego, niż zobaczyć ulubionego aktora w ulubionym filmowym uniwersum. Ciekawie zapowiada się też Jungle Book (2017), kolejne podejście do zekranizowania klasycznej powieści Rudyarda Kiplinga, w której Cumberbatch użyczy głosu tygrysowi Shere Khanowi. Jest na co czekać.

Strony: 12
Przejdź do komentarzy (0)
Komentarze